Okręty podwodne z napędem mechanicznym Część 3
Opisywane we wcześniejszych felietonach okręty napędzane były przez... ukrytych we wnętrzu marynarzy, najczęściej wspólnie obracających śrubę napędową. Przełom rozpoczął się wraz z wymyśleniem, czym zastąpić wysiłek fizyczny załogi.
Kontynuuję cykl felietonów opisujących wysiłki różnych wynalazców pragnących budować okręty podwodne. Można było o nich przeczytać w felietonach: „Poprzednicy kapitana Nemo” („Rzecz o Historii”, 7 listopada 2025) i „Rozwój okrętów podwodnych, część 2” („Rzecz o Historii”, 28 listopada 2025). Prezentowane tam okręty były konstrukcjami eksperymentalnymi, a ich konstruktorzy w większości mało skutecznie usiłowali zainteresować tym rodzajem broni marynarki wojenne różnych krajów. Dzisiaj opiszę kolejne, coraz bardziej udane próby.
Napęd pneumatyczny zamiast siły rąk
Przedstawiane we wcześniejszych felietonach okręty miały zdolność zanurzania się i pływania pod wodą, a także na powierzchni, ale były napędzane przez... ukrytych we wnętrzu marynarzy, najczęściej wspólnie obracających śrubę napędową, co bardzo ograniczało ich możliwości. Dlatego nowy rozdział w historii tych okrętów nastąpił w momencie zastąpienia wysiłku fizycznego załogi napędem mechanicznym.
Pierwszym takim zmechanizowanym okrętem podwodnym był francuski Plongeur (Nurek). Plany ogólne opracował kapitan Siméon Bourgois (późniejszy wiceadmirał), a o szczegóły konstrukcyjne dbał inżynier Charles Brun. Prace projektowe zaczęto w 1859 r., a budowę ukończono cztery lat...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)


